środa, 8 marca 2017

Atut kobiecości

Wyobraźmy sobie przez chwilę klub sportowy, do którego zgłosiło się dwóch adeptów kultury fizycznej: pierwszy z nich to rosły mężczyzna, "chłop jak dąb", drugi to chucherko - musi nosić kamienie w kieszeniach, aby nie porwał go wiatr. Trener owego klubu postanawia, że jednego z mężyzn odchudzi, drugiego podtuczy, i obaj będą grali w siatkówkę. Jakie szanse będzie miała drużyna? Mizerne.

Mężczyźni ci udali się więc do innego klubu. Tamtejszy trener wykazał się większą roztropnością. Potężnemu mężczyźnie poradził uprawianie zapasów, zaś drobnemu skoki narciarskie. Czyż przed zawodnikami tymi nie zarysowały się większe możliwości rozwoju i realne widoki na sukces?

Dobry trener, nauczyciel, czy choćby szef w pracy, to nie taki, który na siłę, wbrew prawom natury chce zmusić wszystkich bez wyjątku do rozwoju w jakimś jednym, narzuconym odgórnie obszarze. Dobry opiekun to taki, który umie dostrzec w swoim podopiecznym potencjał i predyspozycje, i wskaże mu właściwy kierunek rozwoju - taki, w którym rozwinie skrzydła, wykorzystując w pełni swoje możliwości.

Bóg stwarzając człowieka, opowiedział się za różnorodnością, to znaczy stworzył człowieka jako mężczyznę oraz kobietę:

I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. (Rodzaju 1, 27)

Zgodnie z postanowieniem Boga, które obowiązuje nieprzerwanie od samego początku istnienia ludzkości, kobieta i mężczyzna co do godności są sobie równi:

Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął jedno z jego żeber i wypełnił ciałem to miejsce. A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka. Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta. (Rodzaju 2, 21-23)

Dowodem na równość kobiet i mężczyzn jest to, że kobieta została stworzona z fragmentu ciała mężczyzny. W źródłach historycznych czytamy, że kiedy jeden król chciał okazać szacunek drugiemu królowi, wówczas zwracał się do niego słowami: "Ty jesteś kością z moich kości i ciałem z mojego ciała". Jedność ciała była wówczas symbolem równości. Stwarzając kobietę z mężczyzny Bóg uzmysławia nam, że kobieta jest w oczach Bożych tak samo ważna jak mężczyzna.

Myśl tę rozwija także Apostoł Paweł w jednym ze swoich listów:

Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. (Galacjan 3, 28)

Bóg stwarzając człowieka jako mężczyznę i kobietę, stworzył ich równymi sobie - to fakt. Jednocześnie zarówno w mężczyznę jak i w kobietę włożył pewien potencjał, obdarował zestawem cech oraz predyspozycji, których zespół nazywamy kobiecością oraz męskością. Bóg roztropnie zadbał też o to, aby człowiek nie próbował tego potencjału ograniczać. Zabronił więc człowiekowi upodabniania się do płci przeciwnej, tak w wymiarze fizycznym, jak i emocjonalnym i społecznym.

Na przykład jedno z przykazań Bożych poleca ludziom, aby strój kobiet i mężczyzn wyraźnie się różnił:

Kobieta nie będzie nosiła ubioru męskiego, a mężczyzna nie ubierze szaty kobiecej, gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni. (Powtórzonego Prawa 22, 5)

Apostoł Paweł przypomina natomiast, aby kobiecość i męskość były wyrażane nawet poprzez fryzurę:

Czyż sama natura nie poucza was, że mężczyźnie, jeśli zapuszcza włosy, przyniosi to wstyd, a kobiecie, jeśli zapuszcza włosy, przynosi to chlubę? (1 Koryntian 11, 14-15)

Jak widzimy, propozycją Boga dla ludzkości jest różnorodność z jednej strony i rozwód cech osobowych zaszczepionych w naturze ludzkiej w formie zalążkowej.

Współczesne społeczeństwa w swoim buncie przeciwko Prawu Bożemu, starają się zburzyć naturalny porządek świata i wprowadzić na jego miejsce zasady stojące w jawnej opozycji do woli Boga. Przykładem są różnorakie eksperymenty społeczne, zmierzające do ujednolicenia mężczyzn i kobiet, zarówno w sferze wyglądu, jak i psychiki i przyjętych ról społecznych.

Przykładem próby ujednolicenia wyglądu kobiet i mężczyzn są niektóre programy edukacyjne forsowane w szkołach, głównie na zachodzie Europy. W ramach zajęć edukacyjnych nakazuje się chłopcom i dziewczętom zakładać jednolite uniformy lub wręcz stroje przeciwnej płci. W sferze emocjonalnej niszczy się poczucie bezpieczeństwa kobiet, promując wygodne dla mężczyzn traktujących kobiety przedmiotowo modele życia społecznego, np. konkubinat. W sferze społecznej narzuca się kobietom system wartości, w którym gloryfikuje świat mężczyzn, poprzez namalowanie go w atrakcyjniejszych od kobiecych barwach. Na tym obrazie nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością macierzyństwo jest na ten przykład wyrazem braku życiowych ambicji.

Biblia jednoznacznie odrzuca wszystkie złowrogie człowiekowi ideologie, obnażając ich prawdziwe intencje. Jeśli więc chcemy odnieść w życiu sukces według Bożej miary, musimy też do niego dążyć według Bożych zasad.

Odpowiedzialność w tym względzie niesiemy jednak nie tylko za siebie, ale również za płeć przeciwną. Mężczyźni są zobowiązani wytworzyć wokół siebie przestrzeń, w której kobiety będą mogły realizować się i rozwijać w swej kobiecości. I przeciwnie, kobiety mają obowiązek postępować tak, aby mężczyźni mogli dobyć ze skarbca swojego charakteru najlepsze cechy. Tylko w takich rodzinach, społeczeństwach i wspólnotach chrześcijańskich, gdzie pielęgnuje się i rozwija kobiecość i męskość w pełnej krasie, można liczyć na harmonijny rozwój obu części ludzkości.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet:
www.biblijna.org 

niedziela, 19 lutego 2017

Największy przesąd ludzkości

Pytanie: Jak dobry muszę być, aby dostąpić zbawienia? 

Czy znasz kogoś, kto wierzy w przesądy? Na pewno tak. Przesąd to mocno zakorzenione, lecz całkowicie błędne przekonanie. Przykładów można by mnożyć bez końca… Są ludzie, którzy wierzą, że czarny kot przebiegający przez jezdnię, przynosi pecha. Ja sam spotykam zaś ludzi, którzy nie skosztują banana, dopóki nie oderwą jego czubka – wierzą bowiem, że w końcach banana mogą gnieździć  się pająki, pasożyty lub groźne bakterie. Stosunkowo często spotykamy też przesądy o charakterze religijnym. Na przykład powszechnie uważa się, że w rajskim Edenie Ewa, podkuszona przez diabła, zerwała z drzewa jabłko, a następnie poczęstowała nim Adama. Pismo Święte jednak nie mówi w tym ani w żadnym innym miejscu o jabłku, a jedynie o owocu, nie precyzując jego gatunku.

 
Ale czy zastanawiałeś się kiedyś, który z przesądów jest najpowszechniejszy, najtrudniejszy do wyplenienia oraz najmniej poparty przez jakikolwiek materiał dowodowy? W jaką rzecz miliony ludzi było gotowych uwierzyć zupełnie bezrefleksyjnie, nie pytając o jakąkolwiek podstawę usprawiedliwiającą ich przekonanie? Być może będziesz mocno zaskoczony, lecz najpowszechniejszym przesądem wyznawanym przez ludzkość jest to, że dobrzy idą do nieba, a źli do piekła. Zaskoczony?
 

Zazwyczaj powyższy pogląd realizuje się w naszej wyobraźni poprzez obraz sądu, w czasie którego Bóg kładzie na jednej szali nasze dobre uczynki, na drugiej zaś szali złe postępki. W zależności od tego, która szala przeważy, człowiek zostaje zbawiony lub potępiony. Dlatego też miliony ludzi na całym świecie zadaje sobie to samo pytanie: czy jestem wystarczająco dobry, aby pójść do nieba. Niektórzy, nie mając pewności co do ostatecznego rozstrzygnięcia sądu Bożego,  próbują ukoić swój niepokój nadzieją na swego rodzaju boczne wejście do raju, nazywając ją czyśćcem. Gdyby się bowiem okazało, że liczba złych uczynków nie jest aż tak przytłaczająca, aby trafić wprost do piekła, zaś liczba dobrych uczynków nie wystarczająca, aby trafić do nieba, być może okaże się, że jest jakaś droga pośrednia, odpowiednik baraży w świecie sportu, który umożliwi owym „średniakom” załapać się w ostateczności na niebo. Czy tak jest jednak w rzeczywistości?

Jeśli tylko zadasz sobie odrobinę trudu, aby sprawdzić, co na ten temat twierdzi Pismo Święte, szybko przekonasz się, że ani jeden człowiek na ziemi nie zostanie zbawiony z uwagi na to, że jego dobre uczynki przeważyły złe. Oto, co pisze na ten temat Apostoł Jakub:

(10) Ktokolwiek bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego. (11) Bo Ten, który powiedział: Nie cudzołóż, powiedział też: Nie zabijaj; jeżeli więc nie cudzołożysz, ale zabijasz, jesteś przestępcą zakonu. (Jakuba 2, 10-11)

 Proszę przeczytaj powyższy fragment ponownie i postaraj sobie zdać sprawę ze znaczenia tych słów w całej ich rozciągłości. Czyż ich wydźwięk nie jest przerażający dla każdego człowieka, który pragnie więzi z Bogiem? Czyż surowość tych słów nie odbiera nawet bardzo przyzwoitym ludziom resztek nadziei na wieczność ze Stwórcą? Wszak jest tu napisane czarno na białym, że każdy kto zachowa przez całe swoje życie wszystkie Boże przykazania, lecz raz jeden w życiu zdarzy mu się zgrzeszyć, winien jest wszystkiego!

Możemy sobie wyobrazić gracza, który w teleturnieju odpowiada na wszystkie pytania bezbłędnie, lecz w samym finale myli się w odpowiedzi i nie otrzymuje żadnej nagrody, gdyż regulamin turnieju nie przewiduje dla przegranych nawet nagrody pocieszenia. Być może wyda Ci się, drogi przyjacielu, to wyjątkową niesprawiedliwością, że człowiek o ogromnej wiedzy nie otrzyma nagrody tylko dlatego, że uchybił w jednym, ostatnim pytaniu, lecz bez względu na rozgoryczenie oraz subiektywne poczucie niesprawiedliwości, przegrany będzie musiał pogodzić się z goryczą porażki – takie bowiem były reguły gry.

W kwestii zbawienia człowieka reguły gry zostały ustalone przez Boga i objawione ludziom na kartach Pisma Świętego. Zgodnie z tymi regułami Bóg domaga się od człowieka absolutnej świętości we wszystkim:

(16) ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. (1 Piotra 1, 16b)

 Tak, tak, oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że jeśli popełniłeś chociaż by jeden grzech w swoim życiu, Bóg skaże Cię na wieczne potępienie. Sąd Ostateczny dokona się bowiem nie według Twojego poczucia sprawiedliwości, lecz według Bożych zasad świętości. Napisane jest bowiem:


Ktokolwiek bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym,

stanie się winnym wszystkiego.

oraz

Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty.

 A zatem zadajmy sobie pytanie, czy z związku z tym, co już zostało powiedziane, ktokolwiek może liczyć na zbawienia. Odpowiedź na to pytanie również zawarta jest w Biblii. Spójrzmy na słowa wypowiedziane przez Apostoła Pawła:

(23) […] wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. (Rzymian 3, 23)

 Być może jesteś przyzwoitym człowiekiem. Być może zdarzyło Ci się przeznaczać od czasu do czasu jakąś sumę pieniędzy na cele dobroczynne. Być może słyniesz z życzliwości wobec innych ludzi i być może wielu chętnie zwraca się do Ciebie o pomoc, wiedząc, że nigdy nie odmawiasz. Być może wśród swoich sąsiadów uchodzisz za porządnego człowieka. Być może żyjesz w przekonaniu, że Bóg nie ma Ci nic do zarzucenia. Jeśli tak, wiedz, że Twoje myśli, to nie myśli Boga (Izajasza 55, 8), i że Boże kryteria świętości i sprawiedliwości, to nie Twoje wyobrażenia o nich.

Skoro tak się sprawy mają, jakże ktoś może mieć jeszcze nadzieję na zbawienie? Po co chodzić do kościoła, po co odmawiać sobie uciech, skoro i tak wszystko zaprzepaszczone? Jedzmy, pijmy i swawolmy, bo i tak rychło pomrzemy i zostaniemy wrzuceni w piekielną otchłań! Nic bardziej mylnego.

Przede wszystkim przyjrzyjmy się zadziwiającym słowom Apostoła Pawła:

(10) Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu. (Galatów 3, 10)

i nieco dalej pisze:

(11) A że przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. (Galatów 3, 11)

 Zakon to Boże przykazania. Apostoł Paweł wyjaśnia nam w przenikających do szpiku kostnego słowach najpierw, że każdy kto polega na swoich dobrych uczynkach w kwestii zbawienia, jest przeklęty, ponieważ:

Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu.

A zaraz potem upewnia nas, że nikt dzięki posłuszeństwu przykazaniom nie zostanie usprawiedliwiony przed Bogiem, dodając znamienne „to rzecz oczywista”.

Apostoł Paweł wyjawia nam przy tym wielką tajemnicę, której rozwinięcie stanowi treść Nowego Testamentu. Skoro bowiem żaden człowiek na świecie nie może dostąpić zbawienia ze względu na przewagę swoich dobrych uczynków, to w jaki sposób można mieć choć by cień nadziei na niebo? Odpowiedź jest prosta: jedynym kryterium, które zostanie wzięte przez Boga pod uwagę przy rozstrzyganiu kwestii zbawienia lub potępienia, będzie Twoja osobista wiara:
 
Sprawiedliwy z wiary żyć będzie.
 
Takie zaś sprawy jak liczba dobrych i złych uczynków popełnionych w czasie życia, rozmiar dobroczynności wyświadczonej innym ludziom i inne zacne postępki, zostaną z całą pewnością przez Boga pominięte jako nieistotne. Gdyby Bowiem Bóg miał sądzić ludzi według ich uczynków, nie ostałby się na Sądzie Ostatecznym ani jeden człowiek. Wszyscy bez wyjątku przepadlibyśmy w czeluściach otchłani jako zasługujący na śmierć grzesznicy.

Co więcej przypominanie Bogu o naszych dobrych czynach nie tylko w niczym nam nie pomoże, ale wręcz zaszkodzi. Apostoł Paweł ostrzegł nas bowiem:

Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem.
 
Drogi przyjacielu, jeśli pragniesz żyć w wieczności ze swoim Stwórcą, już dziś porzuć błędne przekonania odnośnie zbawienia. Wyznaj przed Bogiem, że jesteś grzesznikiem i uświadom sobie z całą wyrazistością, że nie spełniasz Bożych kryteriów świętości, aby dostąpić zbawienia na podstawie swoich uczynków. Przyjmij do wiadomości, że z powodu swoich grzechów znajdujesz się pod przekleństwem i oczekuje na Ciebie straszna kara przygotowana przez Boga. Aż wreszcie trzymaj się kurczowo tej prawdy: jedyną nadzieją, jaka nam pozostała, jest wiara:
 
(16) wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek. (Galatów 2, 16)
 
Czy teraz jasne?

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet:
www.biblijna.org 

sobota, 28 stycznia 2017

Starość

Pytanie: Czy należy bać się starości?

"Nie udała się Panu Bogu starość..." - słyszymy często szyderczy komentarz pod adresem ostatniego etapu życia większości ludzi. Czy tak jest w istocie? Czy z wielką obawą winniśmy oczekiwać na jesień naszego życia? Warto się nad tym zastanowić głębiej, gdyż problem ten dotyczy nas już teraz lub będzie dotyczył szybciej niż się tego spodziewamy.

Pismo Święte nie idealizuje starości. Często, na przykładzie postaci biblijnych, dowiadujemy się o udrękach wieku starczego. Zaliczyć można do nich osłabienie zmysłów i ciała oraz otępienie. Słabość dotyka nawet tych, którzy w kwiecie wieku tryskali energią, ich życie było pasmem sukcesów, zdobyli władzę i majętności:

(1) Gdy król Dawid się zestarzał i posunął się w latach, choć go okrywano derkami, nie mógł się rozgrzać. (1 Królewska 1, 1)

Bóg nieustannie przypomina ludziom, że z powodu grzechu nieodłącznym elementem życia każdego człowieka jest cierpienie. Stąd słusznie spoglądamy w przyszłość z pewną dozą pesymizmu:

(9) Wszystkie dni nasze znikają z powodu gniewu twego. Lata nasze giną jak westchnienie. (10) Życie nasze trwa lat siedemdziesiąt, a gdy sił stanie, lat osiemdziesiąt; A to, co się ich chlubą wydaje, to tylko trud i znój, gdyż chyżo mijają, a my odlatujemy. (Psalm 90, 9-10)

Pesymizm ten nie jest jednak absolutny. Dolegliwości wieku starczego są może i uciążliwe, lecz nie są kwintesencją starości. Wręcz przeciwnie, starość jest wyrazem Bożego błogosławieństwa, swego rodzaju nagrodą dla człowieka. Zauważmy, że jedną z pierwszych obietnic Bożych dla ludzi bogobojnych jest właśnie obietnica długiego życia:

(12) Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie. (Powtórzonego Prawa 20, 12)

Zadajmy sobie pytanie: jakże wyrazem Bożego błogosławieństwa może być starość, skoro przed chwilą mówiliśmy o jej dolegliwościach? Otóż należy zawsze pamiętać, że Boże błogosławieństwo nie oznacza beztroski. Błogosławieństwo Boga przejawia się przede wszystkim w tym, że Bóg łaskawie udziela człowiekowi pewnej wartości, która ma mu służyć i pomagać na drodze do zbawienia. Aby zrozumieć to lepiej, zastanówmy się przez chwilę, czy dzieci są Bożym błogosławieństwem? Ależ tak! Mówi o tym sama Biblia:

(3) Oto dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona. (4) Czym strzały w ręku wojownika, tym synowie zrodzeni za młodu. (5) Błogo mężowi, który napełnił nimi swój kołczan! Nie zawiedzie się, gdy będzie się rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie. (Psalm 127, 3-5)

Czy ponieważ dzieci są darem Bożym, ich posiadanie nie wiąże się z żadnymi trudnościami? Bynajmniej! Zarówno małżeństwo jak i rodzicielstwo jest pełne wyzwań. Wyzwania te jednak nie przytłaczają i nie miażdżą człowieka, lecz wzbogacają go, prowadzą do życiowej dojrzałości i, gdy zrobimy z nich właściwy użytek, pomagają w zacieśnianiu więzi z Bogiem.

Jak przyjąć Boży dar starości, zrobić z niego właściwy użytek i, mimo licznych wyzwań, nie popaść w zgorzknienie - przeciwnie - uczynić starość jednym z najbardziej owocnych okresów swojego życia? Spójrzmy na modlitwę króla Dawida:

(18) Lecz i w starości, i w wieku sędziwym nie opuszczaj mnie, Boże, gdy [moc] Twego ramienia głosić będę, całemu przyszłemu pokoleniu - Twą potęgę, (19) i sprawiedliwość Twą, Boże, sięgającą wysoko, którą tak wielkich dzieł dokonałeś: o Boże, któż jest równy Tobie? (Psalm 71, 18; Biblia Tysiąclecia)

Dawid w pierwszej kolejności zdaje się rozumieć swą zależność od Boga. Nie ma wątpliwości, że czas, który został mu dany, może wykorzystać właściwie tylko wówczas, gdy Bóg będzie mu sprzyjał i otoczy go modlitwą. Stąd żarliwa prośba: "... nie opuszczaj mnie, Boże...". W dalszej części Dawid wysławia Boga jako sprawiedliwego i wszechmocnego. Stawia Boga ponad wszystko - na pierwszym miejscu, pyta bowiem retorycznie: "któż jest równy Tobie?" Zarazem deklaruje, że czas starości przeznaczyć zamierza na przekazanie depozytu wiary przyszłym pokoleniom. A zatem wiek sędziwy to nie czas na rozpamiętywanie życiowych porażek, ewentualnie na stękanie z powodu fizycznych dolegliwości. Starość jest czasem głoszenia Ewangelii i świadczenia o chwale i wielkości Boga. Jest to okres sprzyjający poznaniu Boga, dostrzeżeniu swojej nicości przed Nim oraz zależności od Niego. Jest to więc czas błogosławiony. 

W zgromadzeniu Pańskim - wspólnocie chrześcijan - osoby starsze pełnią szczególnie ważną rolę. Dlatego Apostoł Paweł udziela ludziom starszym cennych rad:

(1) Ale ty mów, co odpowiada zdrowej nauce, (2) że starzy mają być trzeźwi, poważni, wstrzemięźliwi, szczerzy w wierze, miłości, cierpliwości; (3) że starsze kobiety mają również zachowywać godną postawę, jak przystoi świętym; że nie mają być skłonne do obmowy, nie nadużywać wina, dawać dobry przykład; (4) niech pouczają młodsze kobiety, żeby miłowały swoich mężów i dzieci, (5) żeby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre, mężom swoim uległe, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono. (Tytusa 2, 1-5)

Z powyższych słów wynika, że na ludziach starych spoczywa szczególny obowiązek, mianowicie stanowią oni wzór do naśladowania dla młodszych. W związku z tym seniorzy zobligowani są do przestrzegania określonych rygorów. Mają być zatem rozsądni, poważni, umiarkowani, pełni wiary, miłości i cierpliwości. Człowiek stary ma świecić przykładem i podjąć się trudu nauczania młodych zarówno czynem jak i słowem.

Starość jest również doświadczeniem ludzi młodych, ponieważ żyjąc wśród ludzi starych mamy wobec nich obowiązki nałożone przez samego Boga. Do tych obowiązków zalicza się troska o ludzi starych, oddawanie im należnego szacunku, dbałość o losy rodziców oraz zapewnienie seniorom należnego miejsca w strukturze społecznej:

(22) Słuchaj swojego ojca, bo on cię zrodził, i nie gardź swoją matką, dlatego że jest staruszką. (Przysłów 23, 22)

(32) Przed siwą głową wstaniesz i będziesz szanował osobę starca; tak okażesz swoją bojaźń Bożą; Jam jest Pan. (Kapłańska 19, 32)

Podsumowując, należy powtórzyć następujące prawdy, które zostały nam objawione przez Boga:
1. Starość niewątpliwie jest czasem pełnym wyzwań.
2. Możliwość dożycia wieku starczego jest darem Bożym i wyrazem Bożego błogosławieństwa wobec człowieka.
3. Starość ma być czasem szczególnej troski o pogłębienie więzi z Bogiem i dostrzeżenia swojej zależności od Niego.
4. Bóg wzywa starców do owocnego przeżycia jesieni życia, w szczególności do troski o przekazanie depozytu wiary młodszym pokoleniom.
5. Młodzi winni pamiętać o swoich obowiązkach wobec seniorów.


Współczesne społeczeństwa w krajach rozwiniętych gospodarczo i technologicznie zdają się o powyższych prawdach zapominać. Odebrawszy ludziom starym to, co najpiękniejsze w życiu człowieka, czyli wiarę, nadzieję i miłość (1 Koryntian 13, 13), oferują w zamian nadzorowane samobójstwo, nazwane szyderczo "dobrą śmiercią" (gr. euthanasia). Postawa ta wywołuje u młodych strach przed starością, u starych zaś powoduje zgorzknienie i wyobcowanie. Tylko powrót do biblijnych korzeni wprowadzić może na nowo harmonię pomiędzy pokoleniami, która zaowocuje zaprowadzeniem Bożego ładu w rodzinach, zborach i społeczeństwie.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.biblijna.org